wtorek, 27 kwietnia 2010

Komendant dramatyczny



Okoliczności: chillout w niedzielne słoneczne przedpołudnie. Czytam książkę przy leniwych dźwiękach muzyki, Mąż w skupieniu rozbraja swój komputer.  
Nagle błogość przerywa rozdzierający komunikat z dołu. 
Komendant (do mojego Męża): - CZY TY PAMIĘTASZ, ŻE MASZ OJCA?!!! 
Sparaliżowana nagłym strachem zamieram w bezruchu i przestaję czytać.  
Mąż (osłupiały): - A co się stało?! 
Komendant (nadal rozdzierająco) : - WIDZIAŁEŚ, JAK MU WŁOSY UROSŁY?! Byś go ostrzygł może!

29 komentarzy:

  1. Nie, Margo, on ma tylko maszynkę elektryczną. :-D

    OdpowiedzUsuń
  2. Dramatyzm wenezuelskiej telenoweli to przy tym pan pikuś.

    OdpowiedzUsuń
  3. O kurczę! Myślałam,że teść zaginął, a On tylko zarósł! Rewelka, słowo daję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciężar tej winy jest przytłaczający;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A moze trzeba tescia ogolic na lyso i bedzie troche dluzej spokoj.

    OdpowiedzUsuń
  6. Komendant jest leniwa! Sama niech goli męża... ma tupet!

    OdpowiedzUsuń
  7. Normalnie, mnie zatkało... o żesz:)

    Ja mam pracę i pora do niej biec:)
    Miłego dnia!:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Co by nie napisać, to Komendant i tak bije wszystkich na głowę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. straszny dramat - ojcu włosy urosły, a tu nikt nie współczuje!

    OdpowiedzUsuń
  10. aby jad nie niszczył parkietu należy kupić ciapki na koturnach!

    OdpowiedzUsuń
  11. To się nazywa właśnie: nie znacie dnia, ani godziny. Prawdziwie dramatyczne niedzielne przedpołudnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Komendant Zaskakujący Niedzielnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardziej bym się śniegu w lipcu spodziewał niż takiego hasła":):)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak widać teść-ojciec nie jest bezobsługowy. Ani samoobsługowy. Podejrzewam, że wręcz ubezwłasnowolniony.
    Przy komendancie powinny mu już dawno wszystkie włosy z głowy wyjść. Jak on to robi, że je jeszcze ma?

    OdpowiedzUsuń
  15. Na szczęście Teść nie dał się ubezwłasnowolnić, ale Komendant nadal próbuje.

    OdpowiedzUsuń
  16. Tak sobie właśnie pomyślałam, że to strasznie trudno być komendantem dla wszystkich. Cały czas czujność, napięcie, hasło na każdą okazję, komendy... ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeżu, czemu ja dopiero teraz TU TRAFIŁAM ? GENIALNE!

    OdpowiedzUsuń
  18. wow..cudowny Twój blog!! usmiech!

    OdpowiedzUsuń
  19. a Ty depilujesz teściowej pachwiny?:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Beata, nie zdobyłabym się na to! Po moim trupie, że tak powiem!

    OdpowiedzUsuń
  21. ło matko, wyobraziłam sobie:) pachwiny rzecz jasna:)

    OdpowiedzUsuń
  22. hi hi hi, moj ojciec sie raz sam taka elektryczna maszynka ogolil samodzielnie :) no!

    OdpowiedzUsuń
  23. Genialne, słowo daję, uśmiałam się w głos- jak tylko przeszłam przez to dramatyczne napięcie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ekhem,ekhem ...i dlatego nie mam teściowej ;-P
    Poza tym zagnieżdżę się tutaj na dłużej,milutko tu!Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  25. do wszystkich miłośników sztuki dobrej woli. jest fajna akcja w szalenie zacnej sprawie. warta przyłączenia się bez względu na różnice płciowe, religijne, czy te w politycznych zapatrywaniach.

    cel – zebranie 100 000 podpisów pod petycją do premiera z apelem o przeznaczenie 1% (dosłownie: jeden procent) z budżetu na kulturę.

    o bracia i siostry, co nie samym chlebem żyjecie, a telewizyjne igrzyska nie budzą uśmiechu na waszych pyskach! :)
    połączmy się w tym czynie obywatelskim i pokażmy, że siła nas!
    pod tym adresem można dowiedzieć się o szczegółach akcji:
    http://obywatelekultury.pl/

    albo np.:
    http://galeriabrowarna.blogspot.com/2010/05/1-na-kulture.html

    a tu można złożyć podpis:
    http://obywatelekultury.pl/zloz-swoj-podpis/

    przekażcie proszę dobrzy ludeczkowie tę wiadomość drogą blogowo-postowo-pantoflową do jak najszerszego grona odbiorców. a jeżeli wola gospodarzu, poświęć proszę dwa zdania tej akcji u siebie na blogu.
    dzięki za uwagę i z góry przepraszam jeżeli zakłuciem jakąś harmonię w postach panującą.
    pozdrawiam serdecznie z turbo szacunkiem
    obywatel kultury
    czyli jeden z was

    OdpowiedzUsuń