poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Komendanckie surogaty


Czas: sobota wieczorem.
Okoliczności: wracamy z kina.
Komendant  przemawia do kota wylegującego się na komendanckim łóżku.
My: - Dobry wieczór.
Komendant (ignorując powitanie): - Ziobać, Kitusia, kto psisiedł! Ziobać! Twoi Rodzice!


18 komentarzy:

  1. Krucy papucy. Ubaw po pachy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja myślałam, że ludzie tak "głupieją" przy nowonarodzonych dzieciach... a tu co? Koty też tak działają! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A może to była aluzja, że Komendant pragnie zostać babcią? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jolanta, ależ oczywiście! Komendancka presja w tej kwestii jest niezmierzona ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Było podejść do kotka i poseplenić do niego : "widzis, jaką mas kochaną babunię?została z Kitusią".
    Koszmar, słowo daję.

    OdpowiedzUsuń
  6. Komendant Wam dziecinnieje, masakra :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Kryste, prosze obiecajcie mi, ze jak kiedys dotra do Was wiesci, ze skomendacialam to ktos mnie odstrzeli, bez zadawania zbednych pytan;))

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę że kot owinął sobie Komendanta wokół palca albo pazurka ;) i żyje jak pączek w maśle. Szczwana z niego bestia ;)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Im dalej tym będzie dziecinniej, w końcu komendant spadnie rangą...ech

    Albo czorcica niedopieszczona jest... to wiele by tłumaczyło :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O my, to Komendant dorabia jako niania jak wychodzicie z domu? Tesciowa zawsze pomoze!
    Serdecznosci.

    OdpowiedzUsuń
  11. hahahahaa:):):)No bomba:):)bardzo czule...

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie no, powiedziałbym, że skądś to znam :).

    OdpowiedzUsuń
  13. obrzydzi Wam rodzicielstwo zanim na poważnie zaczniecie o nim myśleć :-/

    OdpowiedzUsuń
  14. Ziobać Kitusia,regres rozwojowy. Zgroza;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Hihi...słodziunia jest:) przynajmniej widać, że coś tam drga w miejscu gdzie powinno być serce. Jak zwykle porównuję ze swoim komendantem-

    - "Ja nie lubię kotów ale nie aż tak żebym zabiła". :))))))))))

    OdpowiedzUsuń